Gdybym był prezydentem Krakowa skakałbym z radości

Czas czytania w minutach:3

Często słyszę, że najtrudniej jest zaangażować mieszkańców w życie miasta. Ok, przyjdą na koncert albo dni miasta, ale czy równie chętnie i licznie będą dyskutować o wywozie śmieci albo o budżecie? Wiele miast by tego chciało, Kraków to ma! Od kilku tygodni głośno w mediach o projekcie Aleja Mogilska i o pomyśle stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie-Miasto na tę ulicę. A pomysł mają dobry.

Dojście pieszo z Rynku Głównego w Krakowie do Alei Mogilskiej zajmuje ok. 15 minut. To jedna z ważniejszych ulic, można nią dojechać z centrum na Hutę. W drugiej połowie tego roku miasto wyremontuje Mogilską, ale tak gruntownie, wymieniając wszystko: torowisko, nawierzchnię i chodniki. Taki remont zdarza się raz na kilkadziesiąt lat, dlatego Stowarzyszenie Przestrzeń-Ludzie-Miasto zaproponowało, żeby przy okazji tego remontu porozmawiać, jak ta ulica ma wyglądać i jakie ma pełnić funkcje.

W zamierzeniach miasta Mogilska ma być taka sama jak teraz, ale trochę ładniejsza i ze ścieżką rowerową. Ma być przede wszystkim przelotówką na Hutę, z dwoma pasami w każdym kierunku. Stowarzyszenie natomiast mówi, że będzie lepiej, jak Mogilska będzie mieć tylko po jednym pasie ruchu w każdym kierunku, a dodatkową przestrzeń wykorzysta się na szersze chodniki, miejsca postojowe i ścieżki rowerowe. Słowem zabrać trochę miejsca samochodom i dać je mieszkańcom i pracującym na Mogilskiej. I wiecie co? Przekonuje mnie to!

Ok, zanim powiecie, że korki i że taka ważna ulica nie może mieć jednego pasa, przeczytajcie ten artykuł z Newsweeka. Dowiecie się z niego, że:

Korki wcale się nie zwiększyły, gdy w Londynie zamknięto dla ruchu kołowego ulicę łączącą Trafalgar Square z National Gallery. Ani wówczas, gdy przed dwoma laty w Seulu, stolicy Korei Południowej, zamknięto kilometrowy odcinek sześciopasmowej drogi i zastąpiono go parkiem. W Nowym Jorku liczba korków zaczęła wręcz spadać, gdy na początku lutego ubiegłego roku władze metropolii zamykały dla aut kolejne ulice przylegające do Park Avenue, Broadwayu czy Piątej Alei – największych arterii miasta. (…)
Skuteczność tej strategii to dowód na słuszność tzw. paradoksu Braessa. Jeszcze w 1968 r. niemiecki matematyk Dietrich Braess z Uniwersytetu Ruhry w Bochum wyliczył, że zwiększenie przepustowości sieci dróg wcale nie zwiększa jej wydajności, a wręcz ją ogranicza. W praktyce oznacza to, że dodatkowy pas ruchu dodany do zatłoczonej drogi tylko pogarsza sytuację i zwiększa korki.

Przekonało Was? O ile budowanie szybkich dróg między miastami jest jak najbardziej wskazane i zwiększa bezpieczeństwo, bo jest mniej wypadków, to w miastach niekoniecznie. I jeszcze jako uzupełnienie wypowiedź dr. Andrzeja Szaraty z Politechniki Krakowskiej, którą znalazłem na Gazecie:

Nie uważam jednak, żeby zawężenie Mogilskiej spowodowało korki w mieście. W przeciwieństwie do na przykład Alej Trzech Wieszczów ta ulica ma alternatywy: al. Pokoju, al. 29 Listopada. Przede wszystkim w tej dyskusji brakuje jednak analiz. Miasto ma do tego narzędzia i powinno sprawdzić, jak zmieniłby się ruch.

Jak rozumiem głównym argumentem za dwoma pasami jest obawa przed możliwymi korkami. Nie wiem, czy miasto robiło analizy, jak zmieni się ruch, powinno. A może zamiast budować teoretyczne modele trzeba po prostu zamknąć po jednym pasie na dwa miesiące i obserwować, co się dzieje? Jak nic niepokojącego się nie wydarzy, to zwężajmy Mogilską. Dlaczego? Bo mniej samochodów to więcej ludzi na ulicach. Niedawno w notce Ile punktów dałbyś swojej ulicy pisałem, że ulice przyjazne dla pieszych często stają się miejscami tętniącymi życiem, przyciągają ludzi, otwierane są kawiarnie i restauracje. Na zachodzie miasta wręcz chwalą się, że są walkable, czyli przyjazne dla pieszych, taki jest trend. Jestem za tym, żeby Mogilska była walkable.

Wróćmy do skakania z radości. Niezależnie od tego, jaki będzie finał Mogilskiej, bardzo fajnie, że w Krakowie są ludzie, którzy nie tylko zorganizowali się wokół pomysłu, ale też zaproponowali konkretne rozwiązania. Odsyłam Was na stronę alejamogilska.pl, gdzie możecie poczytać o projekcie, zobaczyć wizualizacje, a potem podskoczyć!

zdj. Alejamogilska.pl

Ostatnie wpisy

Archiwa

  • maciek

    Ostatnio czytałem artykuł dotyczący gdańskiego podwórka http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Nowy-Targ-Sienny-i-Rakowy-Duma-czy-zagrozenie-dla-srodmiescia-Gdanska-n64986.html

    Jest to bardzo duża inwestycja w ścisłym centrum. Okazuje się, że urbaniści chcą sprowadzić ruch pieszych do podziemnych tuneli, niemal całkowicie likwidując przejścia naziemne. A wszystko dla „przepustowości”! Tak jakby liczyły się tylko dodatkowe pasy dla samochodów.

  • Rafal Sanecki

    W tym artykule z trojmiasto.pl jest przykład Warszawy – rzeczywiście, odkąd jest to przejście naziemne ze światłami, to ludzie korzystają przede wszystkim z niego, nie z podziemnego obok. No i wygląda na to, że od tych przejść podziemnych się odchodzi (nomen omen). Mam nadzieję, że po tych trwających ustaleniach będzie to wyglądać inaczej w Gdańsku!

  • kolezanka karolina

    po pierwsze i najwazniejsze: DO huty!!!!! (:p)

    a po drugie to nie wiem, czy Pan dr z Politechniki pamieta jak bylo przepustowo, jak remontowali rondo mogilskie. A przeciez tez tez wtedy funkcjonowaly te alternatywy dla ul. mogilskiej.

    • Rafal Sanecki

      racja, sorry! 🙂
      no tak, wtedy były korki, ale przejazd przez rondo był trudny, prawie zablokowany. teraz wszystkie ulice mają być 100 proc. przejezdne, tylko mogilska byłaby węższa.

      • kolezanka karolina

        nieno ja nie mowie jak bylo zablokowane, bo wtedy bylo po prostu zablokowane:p Tylko wlasnie jak byl rozkopany jeden pas mogilskiej, albo wylaczona beliny (a wiem jak bylo, gdyz jezdzilam tamtedy codziennie od 2002 az do 2011 do rozmaitych szkol/prac).

        A samochodow raczej nie ubywa.. Ja tez szczerze lubie tak jak jest np w ams, ze to „centrum”, zasadniczo niedostepne dla samochodow sie rozlewa i nie jest tak skupione jak u nas, ale jednak to jest calosciowe planowanie calego miasta (obwodnic, drog dojazdowych), a pomyslu na jedna ulicy. Wiec troche sie zgadzam z Pania z zikitu, ze te wszystkie koncepcje przestrzeni-ludzi-miast czy innych, to sa rysunki czyichs wizji, czyste idee. Pokazuja to, co „mieszkancy” (albo jakas ich czesc i to akurat strzelam ze nie ta, ktora codziennie ta ulica dojezdza do pracy) by chcieli osiagnac, ale bez znajomosci realiow architektonicznych, planow zagospodarowania i innych rzeczy, ktore trzeba brac pod uwage przy miliardowych inwestycjach.

        Ale zgadzam sie z Toba, ze dobrze jest, ze urzednicy moga sie dowiedziec czego ludzie chca (lub stowarzyszenia), i niedobrze, ze tak naprawde maja to w dupie.

  • kolezanka karolina

    no i fajnie by bylo miec z huty jakas sciezke rowerowa do „miasta” w koncu:p

    • Rafal Sanecki

      to jest racja, ja nie mówię, żeby robić wszystko, co chcą aktywiści, ale żeby wziąć to pod uwagę i odpowiedzieć merytorycznie, co można zrobić, a czego nie. wczoraj był fajny wywiad z panią z ZIKIT, ale powiedziała też, że miasto ma symulacje ruchu i że nie ma mowy o jednym pasie. gdyby miasto upubliczniło te symulacje to można by się do nich odnieść. a tak to każdy mówi swoje.

  • Adamus

    Zwróć uwagę, że cytowany przez Ciebie Dietrich Braess mówi o przepustowości sieci dróg, a nie pojedynczych ulic. Czyli że nie sztuką jest przebudowa jednej drogi, a raczej wymyślenie i wdrożenie sytemu dla całego fragmentu miasta, najlepiej jeszcze bez słabych punktów w rodzaju np. objazdów osiedlowymi uliczkami odkrytych przez „sprytnych” kierowców.

    Podoba mi się wizja przebudowy Mogilskiej z ograniczeniem ruchu samochodowego na rzecz pieszego. Tylko że jednocześnie z przerażeniem myślę, co by to oznaczało dla Al. Pokoju, przy której mieszkam. Nie mam złudzeń – korki, korki, korki… No dobrze, zniósłbym to, gdyby ktoś z magistratu czy z ZIKiT-u obiecał mi, że za rok, najpóźniej za dwa również i pod moimi oknami dojdzie do podobnej rewolucji, w której zwycięży interes pieszego i rowerzysty. Wtedy wiedziałbym, że to część większego pomysłu na walkable Kraków. Na razie nic takiego nie słyszę i dlatego projekt Ale Mogilska wzbudza we mnie tyle samo podziwu co i obaw.

    • kolezanka karolina

      lubie ten komentarz i zgadzam sie.

      (i tak samo sie zgadzam z ostatnim komentarzem Pana Autora:))

  • w stanach takie ulice nazywaja livable streets. termin ten ukul Donald Appleyard.
    mogliska bez watpienia powinna zostac zawezona do jednego pasa.

    do mieszkanca tzw. alternatywy dla Mogilskiej, czyli Alei Pokoju.

    jesli uda sie zwezic Mogislka, na pewno uda sie tez zmienic AP w najblizszej przyszlosci. jelsi do tego zwezimy jeszcze Dietla, a sygnaizacje na grzegorzeckim zrobimy z priorytetem dla komunikacji, to samo rondo zniecheci nastepnych kierowcow do przesiadki na alternatywne formy transportu. zamykanie ulic nie powoduje korkow, jesli juz to chwilowe. zwykle jest tak, ze zamkniecie lub przewezenie powoduj spadek natezenia ruchu o 20-60% ludzie naprawde nie sa przyspawani do samochodow, zwyczajnie nie maja dobrych powodow by przestac jezdzic.

  • bobek

    No tak, czemu to wszystko znowu jest w jednej płaszczyźnie?? Nie można po prostu wybudować kładki rowerowej nad torowiskiem tramwajowym? Wilk syty i owca cała.

  • Pingback: Miastamaniak ma rok! | miastamaniak | lepsze życie. w mieście.()

  • Pingback: Nowa ambasada! | miastamaniak | blog o miastach()