Albo dzielimy się prawie wszystkim, albo niedługo zaczniemy. Nie mamy problemu, żeby dzielić z obcymi parki, biblioteki czy autobusy. Ale własne auta albo mieszkania? Tak jest – witajcie w świecie, w którym każdy chce się dzielić prawie wszystkim i dobrze na tym wychodzi.

Czytam książkę City 2.0: The Habitat of the Future and How to Get There, w której jest rozdział poświęcony sharing economy. W skrócie – żyjemy w miastach, gdzie jest ograniczona powierzchnia. Dlatego bardziej racjonalne jest spełnianie swoich potrzeb poprzez wymianę, niż przez kupowanie rzeczy, których rzadko używamy, a które zajmują miejsce. I mam problem, bo idea dzielenia strasznie mi się podoba, ale nie wiem, czy sam bym umiał dzielić się z nieznanymi ludźmi prywatnymi rzeczami. Niemniej jednak taki jest trend i przemawia za nim mnóstwo argumentów.

Weźmy na przykład samochód. Skoro używam go głównie na wycieczki weekendowe  za miasto, to czy ktoś inny nie mógłby z niego korzystać w dni robocze? Albo jeśli jeżdżę nim głównie do pracy, to przecież inni mogliby go używać w  godz. 10-16. Zalety: ja zarabiam nic nie robiąc, ktoś inny mający potrzebę skorzystania z auta na parę godzin jest zadowolony, poza tym w mieście jest mniej samochodów i spalin, a więcej miejsca.

Ale zaraz zaraz, kto rozsądny pozwoli prowadzić obcej osobie swoje auto? A jednak, poznajcie serwis Getaround, który umożliwia wystawianie własnych samochodów na wynajem krótkoterminowy. W ciągu 18 miesięcy ponad 10 000 samochodów zapisało się  do programu. Na razie tylko w San Francisco. Jeśli chcecie się przejechać BMW 328i Coupe z 2008 r. klikacie na ofertę, gdzie jest cena za godzinę – 10,5 dolara i za dzień – 85 dolarów.

bmw

Jeszcze tylko trzeba sprawdzić dostępność, to te białe pola i można zabrać dziewczynę na randkę albo pojechać do Ikei (ale to chyba już nie BMW).

grafik_bmw

Można dzielić się nie tylko samochodami, ale wszystkim, np. poprzez serwis Snapgoods.  Wystawiamy tam na wynajem np. wiertarkę, ustalamy cenę za godzinę i czekamy aż zgłosi się ktoś mieszkający w pobliżu, który swojej nie ma, a potrzebuje akurat zawiesić obraz. Albo zgłaszamy konkretną potrzebę, np. tutaj Sylvia z Nowego Jorku potrzebuje kamery GoPro na festiwal i za używanie jej chce zapłacić 60 dolarów:

snapgoods

Bardzo podoba mi się hasło serwisu – Own less, do more, czyli miej mniej, rób więcej, albo: kolekcjonuj doświadczenia, nie rzeczy. Jeśli was to zainteresowało, obejrzyjcie krótki film pokazujący działanie serwisu:


Getaround i Snapgoods wpisują się w trend dzielenia się wszystkim, podobnie jak  popularny w Polsce serwis Couchsurfing. Korzystanie z tych stron nie tylko pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy, ale też buduje relacje między ludźmi!

Może kluczem do sukcesu i szansą na rozwój ekonomii dzielenia się są pośrednicy – serwisy, które dają nam poczucie bezpieczeństwa i w razie problemów nas wesprą. W Getaround wszystkie samochody są dodatkowo ubezpieczane. Snap Goods daje gwarancję, że jeśli ja zepsuje twoją wiertarkę, to oni ci ją naprawią albo kupią nową.

zdj. Getaround, Snapgoods