Gdzie jest miejsce pieszego?

Czas czytania w minutach:3

Jechałem ostatnio przez Rzeszów pod słynną kładką dla pieszych. Nazwa myląca, bo to przede wszystkim kładka dla kierowców. Mogłem sobie spokojnie pędzić przez miasto, nawet przekraczać dozwoloną prędkość, bo miałem pewność, że żaden pieszy nie wejdzie na ulicę. Nie, piesi lewitowali gdzieś nade mną.

Na świecie samochody są usuwane z centrów miast. Taki jest trend i on ma swoje uzasadnienie. Jeśli nie ma samochodów, to pojawia się więcej ludzi, bo łatwiej jest się poruszać, jest bezpieczniej. Jeśli jest więcej ludzi powstaje więcej sklepów, kawiarni, restauracji, punktów usługowych. Powstają, bo pojawiają się klienci. To samonapędzający się mechanizm. Jeśli są kawiarnie i ludzie to pojawia się więcej kawiarni i ludzi, miasto pięknieje, pojawiają się turyści. Tak po prostu jest i jakiś czas temu to zauważono. Elena Madison z Project for Public Spaces w wywiadzie dla Magazynu Miasta mówi: „Jeśli planujesz miasta dla aut i korków, dostajesz auta i korki. Jeśli planujesz dla ludzi i spotkań, dostajesz ludzi i spotkania”.

Nie tylko za granicą usuwa się samochody z centrum – już  niedługo w Krakowie z ulicy otaczającej Planty zostanie usunięty jeden pas ruchu – auta będą się poruszać tylko w jednym kierunku a drugi pas będzie dla rowerzystów. To bardzo dobra ale i odważna decyzja.

Samochody usuwa się przez stopniowe utrudnianie płynności ruchu. Zwęża się jezdnie, daje ograniczenia prędkości,  zakazy wjazdu, progi zwalniające, pierwszeństwo pieszych. Jazda samochodem staje się tak niekomfortowa, że kierowcy po początkowych protestach szukają alternatywnych tras, dalej od centrum. I o to chodzi. Poza centrum są szersze drogi, można wygodnie i szybko przejechać. Tam też jest miejsce takich kładek jak ta w Rzeszowie. Bo jej obecność w centrum miasta jest w poprzek światowych trendów. Zobaczcie, kładka jest nad skrzyżowaniem al. Piłsudskiego i ul. Grunwaldzkiej, zaledwie 400 m od Rynku, przy samym centrum handlowym:


Wyświetl większą mapę

Tutaj jeszcze zdjęcie, ta większa ulica to al. Piłsudskiego, którą tak wesoło i szybko sobie jechałem.

kładka_Rzeszów

Pieszy, który chce dostać się na drugą stronę nie ma wyboru, bo nie ma pasów – musi iść kilkadziesiąt stopni po schodach lub czekać na windę, ewentualnie pójść  kilkadziesiąt metrów dalej na inne skrzyżowanie. Sam opis brzmi już jak dużo roboty ze zwykłym przejściem przez ulicę. Spójrzcie jeszcze raz na zdjęcie, np. na pieszych w lewym dolnym rogu – ile oni muszą się cofnąć, żeby dostać się do schodów. To zniechęca, ulica  staje się barierą, którą trzeba pokonać, trzeba w to włożyć wysiłek.

Nie piszę tego, żeby narzekać, blog jest o lepszym życiu w mieście i chciałbym, żeby inne miasta a może i sam Rzeszów były lepsze, by nie powielały tego błędu i otwierały centrum przede wszystkim na pieszych, bo to się po prostu opłaca. Na świecie usuwa się blokady w postaci ruchliwych ulic i tworzy się rozwiązania przyjazne dla innych uczestników ruchu niż samochody.

Np. niedawno w Chicago otworzono skośne przejście dla pieszych, czyli takie w poprzek skrzyżowania, z jednego rogu do drugiego, oprócz istniejących tradycyjnych prostopadłych przejść. Dzięki tak namalowanym pasom pieszy może szybko przejść w poprzek skrzyżowania, zamiast je okrążać. Tak to wygląda:

diagonal crossing chicago

Takie rozwiązania, nazywane też X-przejściami można spotkać na całym świecie w miejscach, gdzie jest wzmożony ruch pieszych, tu np. w Chinach:

diagonal crossing

Może pierwszym miastem w Polsce, które wprowadzi takie skrzyżowanie będzie właśnie Rzeszów? Na pewno ten, kto to zrobi przed innymi będzie miał głośną i darmową promocję.

zdj. Polskalokalna.plsustainablecitiescollective.com

Ostatnie wpisy

Archiwa