Oni dbają o swoje

Czas czytania w minutach:3

Dla miasta nie ma nic cenniejszego, niż zaangażowani mieszkańcy, tacy, którzy śmiało biorą sprawy w swoje ręce. Problem w tym, że urzędnicy traktują często takich aktywistów jak wrogów, konkurencję, która nieprofesjonalnymi działaniami psuje mozolnie budowaną strategię. Miasta powinny jednak zrozumieć, że współpraca z takimi grupami to olbrzymia szansa. Jest to oczywiście wyzwanie, bo niełatwo zarządzać wieloma kontaktami z różnych grup, które ciągle czegoś chcą i w żaden sposób nie dają się wcisnąć w ramy urzędnicze. Ale łatwo dostrzec, że przy odrobinie dobrej woli z  obu stron mamy klasyczną sytuację win-win: miasta mogą korzystać z kreatywności, spontaniczności i skuteczności nieformalnych grup, z drugiej strony te grupy mogą mieć wsparcie w miastach w postaci zasobów, w tym finansowych, organizacji czy doświadczenia. Stanie w opozycji jest bez sensu i nikomu się nie opłaca.

Niedawno pojawiła się informacja, że mieszkańcy osiedla Kliny z Krakowa wzięli sprawy w swoje ręce i nie oglądając się na urzędników zaczęli za własne pieniądze zamalowywać bazgroły na ścianach. Świetna postawa i akcja mieszkańców, którzy zapowiadają, że to nie skończy się na jednym razie i będą zamalowywać napisy do skutku, aż graficiarzom, których wolą nazywać obszczymurkami, się nie znudzi. Na miejscu urzędników od razu zrobiłbym z tych ludzi bohaterów, kupił im farby i zachęcił innych do podobnego działania. Mimo, że  to trochę pokazuje słabość miejskich służb. Ale jaka jest alternatywa? Już lepiej przyznać się do słabości, poprosić o pomoc i mieć sukces. Więcej o tej akcji można przeczytać tutaj, a poniżej materiał z TV.

Dzisiaj natomiast pojawiła się informacja, że mieszkańcy Bytomia samodzielnie, nie oglądając się na władze PKP, a nawet trochę wbrew PKP, wyczyściły zaniedbany budynek dworca. Akcja Pucuj, glancuj dworzec w Bytomiu spotkała się z żywym zainteresowaniem mieszkańców, w ciągu kilku godzin udało się wymyć posadzkę, usunąć część napisów na ścianach, umyć okna czy wypucować planszę informacyjną. To wszystko minimalnymi środkami, dzięki zaangażowaniu samych mieszkańców, którzy chcieli pokazać, że efekty mogą być dużo szybciej, niż się niektórym wydawało. Więcej o akcji tutaj, a poniżej film:

To mi przypomniało sytuację sprzed kilku lat, również z dworca, ale krakowskiego. PKP rozpisało przetarg na tablice informacyjne, takie mówiące gdzie są toalety, wyjście na Rynek Główny, postój taxi itp. Przewidziany był na to spory budżet, a procedura miała zająć co najmniej kilka miesięcy. Mieszkańcy nie chcieli czekać i spontanicznie, ale również nielegalnie, samodzielnie przygotowali i w ciągu jednej nocy zamontowali proste tabliczki, które jeszcze bardzo długo służyły podróżnym, zanim zastąpiły je te właściwe.

zdj. i inspiracje: http://www.rynek-kolejowy.plbytomski.pl, Klinyporanne

Ostatnie wpisy

Archiwa