Podsumowanie sezonu rowerowego w Krakowie

Czas czytania w minutach:3

Tytuł nie do końca prawdziwy – przecież wszyscy wiemy, że sezon na rower trwa cały rok. Ale dzisiaj jest drugi dzień jesieni więc podsumuję rowerowe lato w Krakowie z mojej perspektywy.

Najbardziej mnie cieszy większa liczba rowerzystów. Nie wiem, jak to wygląda liczbowo dla całego Krakowa, ale wyraźnie widać większy ruch. Są takie miejsca, gdzie czekając na zmianę świateł, zdarza mi się stać w rowerowym korku. Szukając jakichś danych trafiłem na artykuł z Wyborczej z czerwca tego roku o liczbie rowerzystów w poszczególnych miejscach Krakowa rok do roku. Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów policzyło np., że przez Rondo Mogilskie w ciągu jednej doby przejechało 7 tys. rowerzystów, rok wczesniej to było 5 tys. Przez ulicę Kopernika w ciągu godziny w czasie szczytu komunikacyjnego przejechało 336 rowerzystów i tylko 276 samochodów. Rowerzyści stanowili 55% całego ruchu pojazdów.

Więcej rowerzystów to też więcej zachowań negatywnych, takich, które do tej pory można było zobaczyć przede wszystkim u kierowców aut. Chamstwo, przekleństwa, środkowy palec, prawie rękoczyny i to między rowerzystami. Nie wspominając o niebezpiecznych zachowaniach, zajeżdżaniu drogi, jeździe bez świateł nocą. Ale myślę, nikogo nie usprawiedliwiając, że to cena rosnącej popularności rowerów, siadają już na nie przedstawiciele całego społeczeństwa, a ludzi mamy różnych, także takich, którzy rowerowe savoir vivre mają gdzieś. To chyba wciąż margines, ale myślę, że takie negatywne zachowania szybko nie znikną. Na to też trzeba czasu. Całe szczęście, że pozytywnych przykładów jest dużo więcej. Niedawno kolega czołowo zderzył się z innym rowerzystą, po czym obaj wciąż oszołomieni usiedli na krawężniku, zapalili papierosa i rozmawiali dochodząc do siebie, scena jak z filmu.

Trochę się dzieje w temacie dróg rowerowych – choć wciąż zbyt wiele z nich urywa się bez sensu, to jednak powstają nowe. Np. wzdłuż al. Mogilskiej czy rewolucyjna zmiana dookoła Plant – tutaj jeden pas całkowicie zabrano autom i oddano rowerzystom. Tak miało być dookoła całych Plant, będzie tylko połowa, ale dobre i to, od czegoś trzeba zacząć. Na mojej codziennej trasy do pracy też powstały nowe drogi, dobrze to wygląda i dobrze rokuje. No i sporo nowych kontrpasów!

Skoro już o pracy mowa to moja firma przy wyborze stojaków rowerowych zaangażowała ich przyszłych użytkowników. To było naprawdę super, osoba odpowiedzialna za ich montaż poprosiła pracowników – rowerzystów, żeby doradzili, jakie rozwiązanie będzie najlepsze. W efekcie mamy kilka odwróconych „U”, które są mega wygodne. Nie wiem, na ile to reprezentatywne, ale u mojej żony w pracy też konsultowano się z pracownikami, więc może to jest większy trend.

To moje prywatne obserwacje z kawałka roku, oczywiście zamierzam jeździć dalej chociaż przyznam, że trochę mam obawy jak długo dam radę na mojej nowej kolarce, nie jestem pewien, czy cienkie opony sprawdzą się na np. nieodśnieżonej ścieżce rowerowej.

Jeśli interesuje was bardziej obiektywne spojrzenie na rowery w Krakowie polecam jeszcze ciepły raport trójki rowerzystów: Barbary Peek, Łukasza Kowalskiego i Andrzeja Miłosza, opracowany pod patronatem Uniwersytetu Jagiellońskiego, Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu oraz Stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów. Ponad 700 respondentów zaznaczyło 1300 tras, którymi porusza się po mieście. Wskazali też miejsca najbardziej przyjazne rowerzystom (m.in. Błonia, Rondo Mogilskie i Rynek) oraz najbardziej uciążliwe (m.in. okolice Mostu Grunwaldzkiego, przez który prawie codziennie przejeżdżam). Raport to pobrania jest tutaj: http://ankietarowerowa.pl. Bardzo polecam, dużo danych i map, super się czyta.

zdj. miastamaniak

Ostatnie wpisy

Archiwa

  • Mnie mega cieszą zmiany, które widać z miesiąca na miesiąc. Szczególnie (dziwne?) te drobne. Jasne, że z radością cisnę piękną ścieżką wzdłuż Mogilskiej, ale np. ostatnio dostałem rowerowego orgazmu, gdy spostrzegłem, że załatano nawierzchnię w straszliwie zdezelowanym przejeździe na bulwarach pod stopniem Dąbie. Tak, wiem – powinno się tam zsiadać z roweru. Nikt tego nie robi 😀

    • miastamaniak

      Tak, tam nikt nie zsiada 🙂 A to miejsce w ogóle jest też opisane w raporcie, do którego linkuję