Wypadki z udziałem rowerzystów

Wczoraj usłyszałem w Trójce, że zbliża się sezon rowerowy, a to oznacza większe niebezpieczeństwo na drogach, bo rowerzyści powodują wypadki, w których giną ludzie. Reporterka, której imienia nie zapamiętałem, powoływała się na statystyki wypadków w 2015 r. opublikowane przez policję. Później przeczytałem jeszcze w mediach, że Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji powiedział, że rowerzyści są bardziej niebezpieczni od motocyklistów. Nie wiem dlaczego z całego raportu policja przesłała do mediów akurat informację o rowerzystach, albo dlaczego zdecydowała się ich pokazać w takim kontekście. Ale okej, po chwilowym wzburzeniu uspokoiłem się i postanowiłem sprawdzić u źródła, o co chodzi. I wiecie co? Te informacje nie mówiły o najważniejszym. Czyli że rowerzyści są tu najmniej winni.

Tutaj jest raport roczny o wypadkach drogowych w Polsce w 2015 r. Jeśli macie czas, to przeczytajcie, super ciekawe. Jeśli nie, to poniżej krótkie streszczenie w kontekście cyklistów. Najważniejsza informacja z raportu jest taka, że najwięcej wypadków z udziałem rowerzystów powodują inni uczestnicy ruchu, nie rowerzyści! W 65 proc. przypadków rowerzysta był niewinny. Czyli ktoś w tego rowerzystę po prostu wjechał. I najgorsze – w prawie wszystkich wypadkach, w których udział biorą rowerzyści, giną rowerzyści. Nieważne, kto te wypadki powoduje, konsekwencje ponosi słabszy. Narysowałem wykresy, żeby lepiej to zobrazować. Zobaczcie, na pierwszym widać, czyja to jest wina. Na drugim, kto ginie w tych wypadkach.

Screen Shot 2016-04-23 at 3.53.40 PM

ofiary

Co więcej w 2015 roku było mniej wypadków z udziałem rowerzystów niż w 2014. O prawie 5 proc. Czyli mamy taką sytuację: jest mniej wypadków, jeśli są, to przede wszystkim z winy innych uczestników ruchu, giną w 99 proc. rowerzyści, a policja informuje w mediach, że to własnie rowerzyści powodują wypadki. Coś tu nie gra, prawda? Jeszcze to nieszczęsne porównanie do motocyklistów – po co ono? Zwłaszcza, że można znaleźć dane, które pokazują coś przeciwnego. Bo to prawda, że motocykliści spowodowali mniej wypadków, niż rowerzyści, ale zginęło w nich więcej osób. Czyli motocykliści są bardziej niebezpieczni. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi mi o licytowanie się, sam jestem kierowcą samochodu, rowerzystą a czasem i skuterem pojadę. Chcę tylko pokazać, że to co robi policja w mediach jest bez sensu. Chyba, że ma w tym jakiś cel, np. przygotowanie opinii publicznej pod obowiązkowe karty rowerowe – temat ostatnio przewinął się przez media. Ale to też się kupy nie trzyma, bo najwięcej wypadków powodują ludzie na rowerach po sześćdziesiątce, którzy karty raczej już nie będą chcieli wyrobić. Z ich winy zginęło prawie 60 proc. wszystkich ofiar, prawdopodobnie to oni sami byli ofiarami.

W tym materiale w Trójce nie zabrakło też stereotypów – zaczął się od takiego wprowadzenia: „rower kojarzy się z rekreacją i ekologią, rzadko natomiast kojarzy się z bezpieczeństwem”. Ej, mi rowej najbardziej kojarzy się z transportem po mieście. Przynajmniej 2-3 razy w tygodniu zamiast auta wsiadam na rower i pedałuję 10 km do pracy. Ostatni raz rekreacyjnie jeździłem chyba z rok temu i to raz. Od mediów, zwłaszcza takich, które lubię i na których mi zależy, oczekuję sprawdzenia faktów, czyli w tym przypadku przeczytania raportu, który cytują. Niech no tylko znajdę ten materiał w sieci to napiszę do pani, która go przygotowała i podeślę tę notkę. A z plusów to na ulicach coraz więcej rowerzystów i to cieszy na maksa!

 

Zdj. Miastamaniak

Ostatnie wpisy

Archiwa