Wypadki z udziałem rowerzystów

Czas czytania w minutach:3

Wczoraj usłyszałem w Trójce, że zbliża się sezon rowerowy, a to oznacza większe niebezpieczeństwo na drogach, bo rowerzyści powodują wypadki, w których giną ludzie. Reporterka, której imienia nie zapamiętałem, powoływała się na statystyki wypadków w 2015 r. opublikowane przez policję. Później przeczytałem jeszcze w mediach, że Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji powiedział, że rowerzyści są bardziej niebezpieczni od motocyklistów. Nie wiem dlaczego z całego raportu policja przesłała do mediów akurat informację o rowerzystach, albo dlaczego zdecydowała się ich pokazać w takim kontekście. Ale okej, po chwilowym wzburzeniu uspokoiłem się i postanowiłem sprawdzić u źródła, o co chodzi. I wiecie co? Te informacje nie mówiły o najważniejszym. Czyli że rowerzyści są tu najmniej winni.

Tutaj jest raport roczny o wypadkach drogowych w Polsce w 2015 r. Jeśli macie czas, to przeczytajcie, super ciekawe. Jeśli nie, to poniżej krótkie streszczenie w kontekście cyklistów. Najważniejsza informacja z raportu jest taka, że najwięcej wypadków z udziałem rowerzystów powodują inni uczestnicy ruchu, nie rowerzyści! W 65 proc. przypadków rowerzysta był niewinny. Czyli ktoś w tego rowerzystę po prostu wjechał. I najgorsze – w prawie wszystkich wypadkach, w których udział biorą rowerzyści, giną rowerzyści. Nieważne, kto te wypadki powoduje, konsekwencje ponosi słabszy. Narysowałem wykresy, żeby lepiej to zobrazować. Zobaczcie, na pierwszym widać, czyja to jest wina. Na drugim, kto ginie w tych wypadkach.

Screen Shot 2016-04-23 at 3.53.40 PM

ofiary

Co więcej w 2015 roku było mniej wypadków z udziałem rowerzystów niż w 2014. O prawie 5 proc. Czyli mamy taką sytuację: jest mniej wypadków, jeśli są, to przede wszystkim z winy innych uczestników ruchu, giną w 99 proc. rowerzyści, a policja informuje w mediach, że to własnie rowerzyści powodują wypadki. Coś tu nie gra, prawda? Jeszcze to nieszczęsne porównanie do motocyklistów – po co ono? Zwłaszcza, że można znaleźć dane, które pokazują coś przeciwnego. Bo to prawda, że motocykliści spowodowali mniej wypadków, niż rowerzyści, ale zginęło w nich więcej osób. Czyli motocykliści są bardziej niebezpieczni. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi mi o licytowanie się, sam jestem kierowcą samochodu, rowerzystą a czasem i skuterem pojadę. Chcę tylko pokazać, że to co robi policja w mediach jest bez sensu. Chyba, że ma w tym jakiś cel, np. przygotowanie opinii publicznej pod obowiązkowe karty rowerowe – temat ostatnio przewinął się przez media. Ale to też się kupy nie trzyma, bo najwięcej wypadków powodują ludzie na rowerach po sześćdziesiątce, którzy karty raczej już nie będą chcieli wyrobić. Z ich winy zginęło prawie 60 proc. wszystkich ofiar, prawdopodobnie to oni sami byli ofiarami.

W tym materiale w Trójce nie zabrakło też stereotypów – zaczął się od takiego wprowadzenia: „rower kojarzy się z rekreacją i ekologią, rzadko natomiast kojarzy się z bezpieczeństwem”. Ej, mi rowej najbardziej kojarzy się z transportem po mieście. Przynajmniej 2-3 razy w tygodniu zamiast auta wsiadam na rower i pedałuję 10 km do pracy. Ostatni raz rekreacyjnie jeździłem chyba z rok temu i to raz. Od mediów, zwłaszcza takich, które lubię i na których mi zależy, oczekuję sprawdzenia faktów, czyli w tym przypadku przeczytania raportu, który cytują. Niech no tylko znajdę ten materiał w sieci to napiszę do pani, która go przygotowała i podeślę tę notkę. A z plusów to na ulicach coraz więcej rowerzystów i to cieszy na maksa!

 

Zdj. Miastamaniak

Ostatnie wpisy

Archiwa

  • Jakub Mokrosiński

    W sumie mogę powiedzieć, że wypadków z udziałem rowerzystów jest więcej niż wypadków z udziałem samolotów. Analogicznie, statystycznie rzeczy ujmując, tonie więcej statków i łodzi niż rowerzystów na rowerach. Faktycznie, jak tak na to spojrzeć to rowerzyści to bardzo niebezpieczna grupa społeczna.

    A tak na poważnie – zastanawiam się dlaczego rowerzyści nie zostali porównani z samochodami? Więcej wypadków i dużo groźniejsze są one z udziałem samochodów. W zdecydowanej ilości wypadków na drogach uczestniczył przynajmniej 1 samochód. Ile ich jest? 95%? 98%? Jeśli patrząc na pryzmat cyfr kierowcy samochodów są dużo bardziej niebezpieczni niż rowerzyści. Może więc raczej tej grupie trzeba się przyjrzeć. Gdyby nie było samochodów wypadków na drogach byłby tak na prawdę odsetek. Od po prostu zderzyłoby sie dwóch rowerzystów, jakiś motocyklista wpadłby w grupę dzieci, albo rozpędzony pociąg by się wykoleił zabijając swoich pasażerów. Ale to byłby na prawdę odsetek w porównaniu z tym co się dzieje teraz na drogach.

    • miastamaniak

      No właśnie to jest największa zagadka, dlaczego rowerzyści zostali wyjęci z szerszego kontekstu. Bo media podały prawdziwe informacje, tylko niepełne i przez to mylny przekaz poszedł w Polskę!

    • Vaira

      Co gorsza, większość urazów głowy odnoszą również kierowcy, więc czemu to im nie proponuje się obowiązkowych kasków?

  • rozz

    Ja w te statystyki nie wierzę. Byłem świadkiem wypadku, w którym w kobietę wyjeżdżającą z bramy, mając bardzo ograniczoną widoczność, uderzył rowerzysta jadący po chodniku. Pani wyjeżdżała bardzo powoli i ostrożnie mając na uwadze, że chodnikiem może się ktoś poruszać a sytuacji na chodniku zwyczajnie nie mogła widzieć z uwagi na istniejące rozwiązanie architektoniczne. Rowerzysta ciął CHODNIKIEM chyba ze 30 km/h, w miejscu, gdzie w ogóle nie powinno go być, bo miał do dyspozycji jezdnię (nie chcę się tutaj rozpisywać o zagrożeniu dla pieszych). Jednak wbrew elementarnemu poczuciu sprawiedliwości, policja uznała za winną ową panią, bo włączała się do ruchu a rowerzysta już w ruchu był. Nieważne, że poruszał się w ruchu zupełnie nieprawidłowo i niebezpiecznie. Oczywiście, można tłumaczyć, że to jeden wypadek i nie ma wpływu na statystykę, ale ja nie wierzę, że to jeden wypadek. Na podstawie własnych obserwacji, uważam, że policja w orzekaniu o winie, po prostu nie uwzględnia takiego czynnika jak nie zachowanie szczególnej ostrożności, które jest konieczne w wielu sytuacjach na drodze, przez co liczba orzeczeń o winie rowerzystów jest zaniżona.
    I żeby nie było, sam poruszam się po mieście również jako rowerzysta i również z tej perspektywy oceniam, że sposób poruszania się rowerzystów po drogach woła o pomstę do nieba.

    • Michal Jurek

      Ja też mam wątpliwości, ale na podstawie moich osobistych rowerowych doświadczeń prędzej wyjdzie, że statystyki są zafałszowane w drugą stronę. Zostałem raz zapchnięty z drogi przez kierowce piszącego SMSa (kierowca zwiał), innym razem uderzyło we mnie auto którego kierowca uznał chyba, że skrzyżowanie z pierwszeństwem dla skręcających w lewo obowiązuje tylko samochody. Urwałem też lusterko w innym aucie ratując się przed nieprawidłowo wyprzedzającym samochodem (tu też sprawca zwiał). Żaden z moich przypadków nie został zgłoszony policji. Wiem. Błąd. Ale za każdym razem byłem byłem przez dłuższy czas w stanie, który jest chyba klasycznym szokiem i nie wiedziałem za bardzo co robić… Na szczęście kończyło za każdym razie na zadrapaniach.

      • Hubert Mazur

        Ciemna sfera w przypadku wypadków i zdarzeń drogowych istnieje zapewne w obie strony. IMHO wychodzi gdzieś na zero, z tym że – jeśli prawidłowość co do skutków wypadków jest idenyczna jak w przypadku wypadków śmiertelnych (których nijak nie da się zamieść pod dywan) – to mówimy o iluśtam setkach porysowanych lusterek wobec tysięcy potłuczeń, złamań i obtarć.
        Jest jeszcze coś: swego czasu Jacek Grunt-Mejer przeanalizował statystyki wypadków i wyszło z nich, że tam gdzie w starciu z autem śmierć poniósł pieszy, Policja i sądy były zdecydowanie bardziej skłonne przerzucać winę na ofiarę. Konkretnie: w przypadku obrażeń u pieszego proporcje winy wynosiły 2:1 na niekorzyść kierowców, a w przypadku, gdy ofiara nie mogła się już bronić było to 1:1. To także wpływa na zaciemnienie obrazu rzeczywistej sytuacji na drogach.
        BTW: policjanci poruszają się głównie samochodami, nie ciężko zgadnąć z jaką grupą utożsamiają się najczęściej.

  • A wiadomo coś więcej o tych 3 ofiarach śmiertelnych wypadków z udziałem rowerzystów, które rowerzystami nie były? Czy to były staruszki / dzieci rozjechane na pasach przez ścieżkę rowerową, czy może kierowca i pasażerowie zasuwającego 200 km/h samochodu, który przed walnięciem w drzewo zahaczył jeszcze rowerzystę?

    • miastamaniak

      Z tego co pamiętam to nie było tego w raporcie

    • Karol Raniszewski

      Też kiedyś szukałem jakichś doniesień o poszkodowanych w wypadkach z udziałem rowerzystów i jedyny artykuł jaki znalazłem, to śmierć motocyklisty, na którym pijany rowerzysta wymusił pierwszeństwo. Tyle, że nie pamiętam, czy wypadek wydarzył się w 2014 czy 2015 roku.