Aleje Trzech Wieszczów w Krakowie – jak je zmienić?

Czas czytania w minutach:6

Wziąłem dzisiaj udział w dyskusji na temat przyszłości Alei Trzech Wieszczów w Krakowie i muszę powiedzieć, że jestem bardzo podbudowany. Przede wszystkim miasto wydaje się dostrzegać problem i chce coś zmienić – o tym, jaki to problem przeczytacie w dalszej części notki. Punktem wyjścia do rozmowy były pomysły na przebudowę Alei przedstawione przez studentów Politechniki Krakowskiej – niektóre bardzo śmiałe, inne bardziej zachowawcze, ale wszystkie zakładały priorytet komunikacji publicznej, co mnie mega cieszy. Wreszcie sama dyskusja była ciekawa – na sali, oprócz mieszkańców, pojawili się też przedstawiciele jednostek miejskich i uczelni. I wszyscy wspólnie zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby Aleje były miejscem do życia i żeby chciało się tam spędzać czas, przy okazji nie zaniedbując funkcji transportowej tego miejsca – trzeba pamiętać, że codziennie na uczelnie zlokalizowane w okolicy dociera 60 tys. studentów.

Dla nie-Krakusów krótkie wyjaśnienie: Aleje Trzech Wieszczów to ciąg trzech Alei (Słowackiego, Mickiewicza, Krasińskiego), które składają się na tzw. drugą obwodnicę miasta. Słowo obwodnica jest tu kluczowe – Kraków nie ma kompletnej trzeciej obwodnicy, więc spory procent ruchu tranzytowego przebiega przez wspomniane Aleje, które znajdują się praktycznie w centrum miasta – od Plant, które biegną dookoła Rynku Głównego, dzieli je tylko ok. 400 m. Zatem Aleje pełnią funkcję głównie transportową – wąskie chodniki, po trzy pasy w każdym kierunku i pas zieleni na środku, z którego nikt nie korzysta, bo wiadomo – hałas, brud i niebezpiecznie. Stacja monitorowania powietrza, która się tam znajduje, przez cały rok wskazuje przekroczenie norm pyłu zawieszonego PM10 i PM2,5, nawet gdy stacje w innych lokalizacjach pokazują, że wszystko jest ok. Jednym zdaniem przy Alejach nie da się żyć. W ciągu godziny w szczytowym momencie potrafi tam przejechać nawet 1700 aut, a prognozy naukowców z Politechniki Krakowskiej wskazują, że ta liczba zwiększy się do 2500 w kolejnych latach.

Najlepiej po Alejach jeździ się samochodem, który może legalnie mknąć 70 km/h – przypominam, że mówimy o centrum miasta, gdzie ruch powinno się raczej uspokajać. Z tego samego powodu podróż rowerem jest raczej niemożliwa – to przeżycie dla ludzi o mocnych nerwach, a w ogóle to ścieżek rowerowych tam i tak nie ma, więc trzeba jechać ulicą albo wąskim, nierównym chodnikiem. Alternatywą jest podróż komunikacją publiczną – są buspasy, ale jak zmierzyli eksperci z Politechniki Krakowskiej, średnia prędkość autobusu na całym odcinku Alej to między 14 a 15,7 km na godzinę – tak, marne niecałe 16 kilometrów na godzinę. Dlaczego tak mało? Po buspasach poza autobusami komunikacji publicznej jeżdżą też różne prywatne busy, taksówki, a w wielu miejscach z buspasów można skręcać w prawo jadąc zwykłym autem osobowym. W dodatku obliczono, że autobus tylko przez 50 proc. czasu, jaki stoi na przystanku, zabiera lub wysadza pasażerów. Pozostałe 50 proc. czasu zajmuje mu próba wjechania na przystanek lub włączanie się do ruchu.

Szkoda, że tak się dzieje, bo okolice Alei to reprezentacyjna część miasta ze wspaniałymi, monumentalnymi budynkami i pięknymi kamienicami, które należałoby wyeksponować. Bardzo ciekawa jest historia Alei. W tym miejscu do lat trzydziestych XX wieku znajdował się nasyp kolei, zbudowanej pod koniec XIX w. A zaraz za torami kolejowymi były forty, będące elementami Twierdzy Kraków, zbudowane przez Austriaków. Taki układ uniemożliwiał rozwój Krakowa na zewnątrz, a w ramach dzisiejszej drugiej obwodnicy na zaledwie 6 km kw. mieszkało aż 100 tys. ludzi.

Sytuacja zmieniła się po uzyskaniu niepodległości. Najpierw po 1918 r. miasto mogło w końcu zacząć się intensywnie rozwijać na zewnątrz, a w 1938 r. zaczęto sadzić zieleń na byłym już nasypie kolejowym. Wg nowej koncepcji powstawała tu ulica, która miałaby po jednym pasie ruchu w każdym kierunku, a na środku miał być duży ogród. W kolejnych latach powstawały kolejne pasy kosztem zieleni, której w efekcie pozostało bardzo niewiele. I tak, jak kiedyś linia kolejowa była barierą tak dzisiaj taką barierą jest intensywny ruch samochodowy.

Aleje_fot
Skrzyżowanie Alei Trzech Wieszczów z ul. Kościuszki – zdjęcie zrobione przez Miastamaniaka o godz. 8.10

Na dzisiejszym spotkaniu padło wiele pomysłów, jak zmienić tę smutną rzeczywistość. Dzięki obecności naukowców z Zakładu Systemów Komunikacyjnych Politechniki Krakowskiej, dyskusja była merytoryczna i udawało się od razu odsiewać pomysły niemożliwe do zrealizowania. Punktem wyjścia były propozycje wypracowane wcześniej w ramach warsztatów przez studentów z Koła Naukowego Systemów Komunikacyjnych PK. I to, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to fakt, że każdy projekt zakładał priorytet dla komunikacji publicznej i ograniczenie komunikacji samochodowej. W każdym pomyśle przez środek Alei biegła albo linia tramwajowa albo linia Metrobusu, czyli osobnego pasa tylko dla autobusów. Stopień ingerencji w Aleje w różnych koncepcjach był uzależniony od innych inwestycji prowadzonych w mieście, w tym od budowy trzeciej obwodnicy. W ogóle bardzo ciekawe są symulacje prognozowanego ruchu samochodów po wybudowaniu tych dodatkowych dróg, przeprowadzili przez studenci Politechniki. Okazuje się, że gdy powstanie trzecia obwodnica, to natychmiast się zapełni samochodami. Ale co ciekawe druga obwodnica, czyli Aleje, wcale na tym nie zyska, będzie tam przejeżdżać tyle samo samochodów, co teraz. Dopiero po fizycznym ograniczeniu możliwości ruchu, np. przez usunięcie jednego z pasów, tych aut będzie mniej, część kierowców wybierze wygodniejszą, ale dłuższą alternatywną drogę przez trzecią obwodnicę. To dobrze znany mechanizm – im więcej dróg budujemy, tym więcej po nich jeździ aut.

Zabieranie miejsca samochodom i uspokajanie ruchu najczęściej przewijało się w koncepcjach studentów. W większości pomysłów dla aut zostawało po jednym pasie w każdym kierunku. Uzyskana przestrzeń poza komunikacją publiczną, była oddawana pieszym w postaci szerszych chodników i rowerzystom w postaci ścieżek rowerowych. Na sali było obecne dość silne lobby rowerowe, które optowało za niewydzielaniem osobnej przestrzeni dla cyklistów. Ja się za tym nie zgadzam, ale stoją za tym pewne racje – jeśli nie będzie ścieżek, rowerzyści będą się poruszać po zwężonych i spowolnionych ulicach przez co kierowcy będą bardziej uważni. Myślę, że to teoretycznie jest ok, ale w praktyce osoby starsze, dzieci czy o słabszych nerwach nie będą jeździć rowerami ze strachu przed potrąceniem przez samochów. Osobne, odizolowane ścieżki są moim zdaniem dużo lepszym pomysłem, tak jak w Berlinie czy Amsterdamie. Zresztą będzie dużo miejsca po wyrzuceniu aut z fragmentu drogi – Aleje w najszerszym miejscu mają aż 80 m – boisko do piłki nożnej ma tylko 20 m więcej.

To, co moim zdaniem jest bardzo rokujące, to fakt że współorganizatorami spotkania było miasto i jednostki miejskie. Wiceprezydent Krakowa powiedział, że miastu zależy na uspokojeniu ruchu w tym miejscu i na oddaniu tej przestrzeni mieszkańcom. W dodatku sala była pełna, a dyskusja bardzo ożywiona – wróciłem bardzo optymistycznie nastawiony.

Oczywiście żadna z tych zmian nie wydarzy się za rok czy dwa, bardziej mówimy o perspektywie 10 lat, bo inne inwestycje muszą być równolegle realizowane, w tym trzecia obwodnica. Ale jak słusznie zauważył Łukasz Franek z ZIKiT, już teraz musimy zacząć się zastanawiać, jak chcemy, żeby ta przestrzeń wyglądała, żeby być przygotowanym i żebyśmy nie marnowali czasu, gdy trzeba będzie w końcu Aleje przebudować.

Ostatnie wpisy

Archiwa

  • „Jeśli nie będzie ścieżek, rowerzyści będą się poruszać po zwężonych i
    spowolnionych ulicach przez co kierowcy będą bardziej uważni. Myślę, że
    to teoretycznie jest ok, ale w praktyce osoby starsze, dzieci czy o
    słabszych nerwach nie będą jeździć rowerami ze strachu przed potrąceniem
    przez samochodów.” – będą jeździć. Chodnikiem. Będą jeździć chodnikiem nawet jak będzie strefa 30 z progami co 100 metrów 🙂

    Osobiście bardzo lubię pasy rowerowe w jezdni, są wydzielone więc nie trzeba przeciskać się między samochodami, a jednak przyzwyczaja się ludzi że miejsce rowerów jest bardziej na jezdni niż między pieszymi. Jedna wada, że są zwykle jednokierunkowe, a na takich szerokich ulicach z tramwajem pośrodku wielu osobom może nie chcieć się przedostawać na drugą stronę.

    Świetnie, że coraz więcej osób, szczególnie młodych zdaje sobie sprawę z konsekwencji niepohamowanego zwiększania przepustowości ulic w mieście. Bardzo jestem ciekawa kształtu naszych miast za te, powiedzmy, 10-15 lat 🙂

    • Michał Ciuba

      Pasy rowerowe w jezdni fajnie się sprawdzają w takich miejscach, wymagają mniej przestrzeni niż wydzielone drogi dla rowerów i dodatkowo rowerzyści są bardziej widoczni dla kierowców (np. na skrzyżowaniach).
      Jeśli chodzi o problem przedostania się na drugą stronę, to rozwiązuje się go przez skręt w lewo „na dwa razy”, tzn. zatrzymanie się w wydzielonym miejscu na prawym pasie po przejechaniu części skrzyżowania i potem w kolejnym cyklu świateł przejazd na drugą stronę.
      Oba rozwiązania widziałem w Kopenhadze i bardzo dobrze się tam sprawdzają, o czym świadczy liczba rowerzystów 🙂

      • Mamy w Gdańsku takie śluzy rowerowe, super wynalazek 🙂
        Chodziło mi raczej o to, że obawiam się, że wielu rowerzystom zwyczajnie nie będzie się chciało tego robić. Widzę po swojej okolicy, że sporo osób wybiera chodnik „pod prąd” zamiast przecinania ulicy w jedną i w drugą stronę. Mimo wszystko nadal jestem zwolennikiem takich pasów, połączonych z kulturalną ale stanowczą edukacją 🙂

      • miastamaniak

        Mi się jednak najbardziej podobają drogi dla rowerów wyraźnie oddzielone od jezdni. Jak najbardziej mogą być tworzone kosztem jezdni, ale jakiś separator powinien być, żeby zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, czy to krawężnik, czy zieleń. Natomiast ścieżek rowerowych na chodnikach nie lubię, bo wtedy jednak dzieje się to kosztem pieszych.

  • Krakus

    Samochodów i tak będzie więcej, głupota na maksa… naprawcie zieloną falę to nagle okaże się mniej samochodów… 😛

    • miastamaniak

      Zielona fala niczego nie rozwiąże, jak cała ulica jest zakorkowana. Poza tym zachęca do szybszej jazdy – kierowcy widząc z daleka zielone przyspieszają, a potem przy nagłej zmianie ostro hamują

  • szym

    „…rowerzyści będą się poruszać po zwężonych i spowolnionych ulicach przez co kierowcy będą bardziej uważni.” Błąd. Kiedy jedzie się 30km/h to wydaje się jakby auto stało w miejscu, przez co kierowcy nudząc się są bardziej zajęci wszystkim innym dookoła siebie. Efekt taki, że ilość wypadków wzrasta. http://www.autokrata.pl/news/obnizyli-predkosc-ilosc-wypadkow-wzrosla_a21797

  • King Kalupa

    „Mega cieszy” serio? Sorry ale po przeczytaniu całego niezłego w sumie artykułu zostaje niesmak. Strasznie to pretensjonalne i może używanie tego w mowie potocznej jakoś przechodzi ale w artykule aż w oczy kole.

    • miastamaniak

      Dzięki za dobre słowo o tekście. A co do języka to to jest notka na blogu, nie artykuł w gazecie, stąd luźny styl. Zresztą obecny w innych tekstach tutaj też.

  • Krakus

    Małe sprostowanie ..określenie Alej jako drugiej obwodnicy oczywiście dalej funkcjonuje ale ma już znaczenie potoczne a nie merytoryczne – po uspokojeniu ruchu i jego poszatkowaniu wokół Plant trudno ją już nazywać pierwszą obwodnicą…
    Niepokoi mnie tendencja do określania trzeciej obwodnicy jako alternatywy komunikacyjnej dla aut …miałoby to sens jesli powstalaby zaraz za Błoniami z tunelem podRMF (stopowane i to dość słusznie bo odcina zielony klin Krakowa)
    Natomiast jeśli tak się nazywa część autostradową to owszem jest ona bardzo potrzebna i przejmi tylko i aż ruch tranzytowy. Lokalnego jednak nie ruszy i to jest oczywiste bo jest za daleko. Ciągi komunikacyjne w Krakowie siłą rzeczy są wyznaczone mostami i trudno to zmienić.
    Nie migłem byc na wspomnianym spotkaniu :/ za wczesna godzina plus info dopiero w tym samym dniu wiec nie znam szczegółów…
    Wg mnie jednak:
    – wpuszczanie rowerów na Aleje to nieporozumienie … które zaraz tylko wymusza ograniczenie ruchu (btw dajmy rowery na buspasy to dopiero zwolnią)
    Lepszym rozwiazaniem jest wytyczenie dróg rowerowych na uliczkach równoległych – sam tak jeżdżę rowerem – jest bezpieczniej i czyściej 🙂
    – rozbudowa komunikacji miejskiej jak najbardziej 🙂 to zawsze będzie dobry priorytet…
    Z moich obserwacjii spowalnia ją również gęste usytuowanie przystanków tak co kikaset m, duża ilość autbusów i busów ( często blokują siebie na przystankach i jeden czeka na drugiego)…gęstość skrzyżowań…
    Cóż ideałem by było zastąpić je trasą podziemną albo (widziałem w Lille) puszczeniem środkiem z tunelem pod każdym skrzyżowaniem ….ale to już koszt …i szkoda zieleni na srodku …bez niej to już byłby betonowy korytarz
    – nie narzekałbym na podniesienie prędkości do 70km …to jest naprawdę przydatne a w połączeniu z zielona fala ogranicza spaliny…poza czasem ewidentnych korków udaje się często przejechac 3/4 alej bez potrzeby zatrzymywania na swiatlach

  • Marek

    aleje 3 Wieszczów pod ziemią!

    • miastamaniak

      Za drogo, a poza tym sporo miejsca do zagospodarowania na powierzchni, jak się go trochę zabierze samochodom 🙂