Monitoring smogu w Krakowie

Czas czytania w minutach:3

Od wczoraj mam za oknem czujnik jakości powietrza i jestem tym podekscytowany. Mogę na bieżąco sprawdzać, czym oddycham wychodząc z domu. Moi sąsiedzi również, bo dane z czujnika są dostępne w internecie. To inicjatywa krakowskiego startupu Airly, który montuje 100 takich urządzeń w całym mieście. A celem jest zwiększenie świadomości mieszkańców dot. smogu i jego szkodliwego wpływu na zdrowie. Obecna akcja to pilotaż, ale jeśli się powiedzie, każde miasto będzie mogło kupić od Airly czujniki i udostępnić dane swoim mieszkańcom. Kibicuję im!

Czujnik mierzy stężenie pyłów PM2,5 i PM10 oraz dodatkowo temperaturę i ciśnienie. Wyniki prezentowane są na mapie. Urządzenie jest niewielkie, żeby działać potrzebuje zasilania i dostępu do wifi. Wyposażone jest w diody, które świecą się na zielono lub czerwono, zależnie od tego, czy zanieczyszczenie przekracza normy. Zanim pojawiło się Airly, w Krakowie mieliśmy, i dalej mamy, kilka oficjalnych stacji pomiaru. Problem w tym, że te dane, choć dokładne, to obejmują niewielki obszar. Najbliższa mi stacja znajduje się kilka kilometrów od mojego mieszkania, gdzie powietrze może być innej jakości. Inna stacja jest zamontowana na środku ruchliwej ulicy, gdzie normy są częściej przekroczone, niż w innych miejscach. Dzięki Airly dysponuję danymi dotyczącymi mojej bezpośredniej okolicy. Ich czujniki korzystają co prawda z innej metody pomiaru, niż oficjalne, ale założyciele startupu zapewniają, że dane z obu rodzajów urządzeń są bardzo zbliżone. W najbliższych dniach będę to sprawdzał.

Jak mi powiedział Michał Misiek, jeden ze współzałożycieli Airly, student fizyki na AGH: Wiele pomysłów na walkę ze smogiem dotyczy skutków, a my chcemy walczyć z przyczynami. Pierwszy krok to edukacja mieszkańców i pokazanie, jakim powietrzem oddychają, jaka jest jakość powietrza w ich bezpośrednim otoczeniu. I uświadomienie skutków codziennych wyborów. Jeśli widzimy, że w danym konkretnym miejscu coś powoduje zanieczyszczenie, zaradźmy temu.

Podejście wydaje się dobre, bo dzięki gęstej sieci czujników, łatwiej będzie znaleźć przyczynę problemu.

Docelowo rozwiązanie ma być oferowane miastom i gminom, które nie chcą wydawać dużych pieniędzy na profesjonalne stacje pomiaru albo chcą mieć więcej punktów pomiaru. Beneficjentami będą wszyscy mieszkańcy, bo platforma z wynikami pomiarów jest publiczna.

Michał zdradził, że w naibliższym czasie Airly uruchomi aplikację mobilną i model predykcyjny, który pozwoli przewidzieć, kiedy będzie jakie zanieczyszczenie i odpowiednio się do tego przygotować. Pytany o plany na najbliższe miesiące i lata odpowiedział, że chcą pokryć sensorami Polskę i Europę. Chcemy żeby smog nareszcie zniknął, jesteśmy jak lekarze, zabieramy sobie pracę – dodał.

W głównym menu na górze dodałem nową zakładkę, gdzie możecie sprawdzić jakość powietrza w Krakowie. Zostanie tam przynajmniej do końca sezonu zimowego, kiedy smog jest największy.

zdj. Airly

Ostatnie wpisy

Archiwa