Im więcej chętnych, tym więcej płacisz

Niektóre miasta, jak Sztokholm, Londyn czy Singapur, by ograniczyć ruch samochodowy, wprowadziły opłatę kongestyjną. To opłata za wjazd do centrum, której wysokość zależy od aktualnego natężenia ruchu. Im samochodów jest więcej, tym opłata wyższa by zniechęcić kolejne pojazdy do wjazdu do zatłoczonego centrum.

Wprowadzenie opłaty w Londynie, dodam niemałej, bo nawet do 8 funtów za wjazd, skutkowało spadkiem ruchu samochodowego o 20%, co oznacza nawet 90 tys. aut mniej. Władze miasta mówią, że zadowoleni są wszyscy – kierowcy, bo płacąc mogą szybko przejechać przez niezakorkowane miasto. Pozostali pasażerowie, bo pieniądze z opłaty kongestyjnej są wykorzystywane na rozwój komunikacji publicznej.

Moving Beyond the Automobile: Congestion Pricing from Streetfilms on Vimeo.

Polecam Wam krótki filmik powyżej. Jest dostępny z polskimi napisami na stronie http://ibikekrakow.com. Padają tam ciekawe argumenty za podatkiem. Np. jeśli supermarkety oferują coś za darmo, to pojawiają się kolejki. Tak samo jest z przestrzenią miejską, jeśli oddamy ją za darmo, to wszyscy kierowcy będą chcieli z niej skorzystać i zrobią się korki. Dlatego tę przestrzeń należy wyceniać i regulować popyt w imię wyższego dobra, czyli poprawy jakości życia z mieście. Albo gdy kupujemy bilet lotniczy w okresie świątecznym to nie oczekujemy, że będzie kosztował tyle samo co we wrześniu, bo będzie więcej chętnych na podróż w tym czasie. Tak samo powinno być z opłatami za wjazd do centrum.

Co myślicie? Czy w polskich miastach to by się przyjęło?

Ostatnie wpisy

Archiwa