Im gęściej tym lepiej

Jeśli chcesz żyć dłużej i mieć więcej pieniędzy, koniecznie przeprowadź się do miasta, ale najlepiej takiego, gdzie bardzo dużo ludzi mieszka na bardzo małej powierzchni – to jest główny wniosek z wystąpienia Edwarda Glaesera na konferecji reSITE, z której wróciłem w weekend. W ogóle konferencja na bardzo dobrym poziomie i nie raz będę do niej nawiązywał.

Wracając do tego bogactwa i miast – Glaeser z wykształcenia jest ekonomistą, więc jego prezentacja była pełna danych i wykresów pokazujących, że faktycznie im większa gęstość zaludnienia, tym lepiej dla wszystkich. To jest bardzo ciekawe, bo większość ludzi intuicyjnie myśli, że będzie im lepiej tam, gdzie ludzi jest właśnie mało, albo nie ma wcale. A tu proszę – nowojorczycy żyją o 3 lata dłużej, niż reszta Amerykanów, tam i w innych gęstych miastach jest mniejsza liczba samobójst, ludzie ogólnie są dużo zdrowsi, bo mniej czasu spędzają za kółkiem, wszędzie chodzą. W gęstych miastach jest prawie pewne, że wszystko, czego potrzebujesz, jest za rogiem. Pamiętam taką scenę z „Sex and the City”, jak Carrie mówi, że nigdy nie wyjechała poza Manhattan, bo nie miała potrzeby. Rozmawiałem z kilkoma osobami, które tam były i potwierdzają – wszystko jest pod ręką.

W ogóle w dużych i gęstych miastach jest więcej bezpośrednich kontaktów z innymi ludźmi, a takie bezpośrednie kontakty są najlepsze, wszystko można załatwić lepiej i szybciej. Mamy co prawda internet, ale nic nie zastąpi rozmowy face to face, wie o tym każdy handlowiec, wie też Michael Bloomberg, były burmistrz Nowego Jorku, który polecił usunąć ścianki działowe w urzędzie miasta, żeby pracownikom łatwiej się komunikowało.

Oczywiście daleko nam do najbardziej gęstych miast. O ile w Krakowie gęstość wynosi 2 323 osoby na kilometr kwadratowy, w Warszawie 3 317, to w Bombaju 23 000, a na Manhattanie 27 000. Przyszłość świata należy do takich miejsc, będziemy żyć w coraz większych i coraz bardziej gęstych miastach. Czy to nie jest fascynujące, tylu ludzi w jednym miejscu?

Na zakończenie moje średnio udane zdjęcie (ze względu na minę) z Edwardem Glaeserem. Zaprosiłem go do Polski na konferencję, którą organizuję w pracy w przyszłym roku. Okazało się, że żona Eda pochodzi spod Krakowa, co tylko zwiększa szanse na jego przyjazd.

rafal_ed

Ostatnie wpisy

Archiwa