Niestety będzie jeszcze więcej aut

Stowarzyszenie Transportu Publicznego opublikowało Białą Księgę Mobilności 2015. Bardzo polecam lekturę całości, ma 170 stron i pracowały przy niej znane miastamaniakom osoby, jak. np. dr Michał Beim, Łukasz Franek czy Adam Piotr Zając. Oprócz analiz, nazwijmy je ogólnych, pokazujących stan mobilności w skali kraju, są też case studies z poszczególnych miast, zarówno dużych jak Warszawa i Kraków, oraz mniejszych jak Wałbrzych czy Słupsk. Tutaj jest link do publikacji.

Mnie najbardziej zainteresowały rozdziały o samochodach. Okazuje się, że kupujemy ich coraz więcej, wbrew trendom widocznym w krajach starej Unii. Od momentu wejścia do Unii Europejskiej w Polsce przybyło 8 mln aut! Mamy ich teraz na drogach ponad 19 mln. To strasznie dużo! W Księdze Mobilności czytamy:

Wykres 8 prezentuje, jak systematycznie rosła wartość współczynnika motoryzacji dla Polski w analizowanych 10 latach. Każdego roku rosła liczba zarejestrowanych aut osobowych, rozpoczynając od poziomu 31%, a kończąc z wynikiem przekraczającym 50%. Osiągnięto zatem stan, gdzie średnio co drugi mieszkaniec Polski (wliczając w to osoby starsze i dzieci) posiada własny samochód osobowy. Oznacza to średni przyrost roczny w wysokości 1,9 punktu procentowego. Przyrost, który – jak widać na wykresie – był właściwie niezależny od występujących warunków gospodarczych (nieco szybszy wzrost można było zaobserwować do roku 2008). Można uznać, że to właśnie rosnąca liczba aut jest główną przyczyną coraz większych problemów komunikacyjnych polskich miast. 

I zobaczcie wykres:

Screen Shot 2015-10-25 at 9.49.15 AM

Bardzo ciekawie wygląda to w rozbiciu na poszczególne województwa. Okazuje się, że najwięcej samochodów na 1000 mieszkańców jest w Zachodniopomorskim, Opolskim i Podkarpackim.

Screen Shot 2015-10-25 at 9.51.22 AM

I jeszcze smutna konstatacja z raportu, że podstawowym środkiem transportu w Polsce jest i będzie samochód. Dlaczego to smutne? Przede wszystkim będzie nam się coraz ciężej poruszać po miastach. Coraz więcej czasu będziemy marnować w korkach. Więcej aut to większy hałas, większe zanieczyszczenie powietrza i większe zagrożenie dla pieszych. Jest tylko jedno rozwiązanie, jak sobie poradzić z tym problemem i na pewno nie chodzi o budowę nowych dróg czy poszerzanie istniejących. Po pierwsze w miastach już nie za bardzo da się wcisnąć dodatkowe albo szersze ulice, po drugie wiadomo od bardzo dawna, że szersze drogi to więcej korków, nie odwrotnie, bo więcej ludzi chce korzystać z lepszych dróg. Co więc można zrobić? Przede wszystkim, co jest bardzo niepopularnym rozwiązaniem, utrudniać poruszanie się samochodem po miastach. Auto przestanie być pierwszym wyborem tylko wtedy, jak jazda nim będzie droższa i mniej wygodna niż komunikacją publiczną.

A propos komunikacji to w Księdze Mobilności jest też ciekawy fragment o tramwajach. Okazuje się, że są badania, które pokazują bardzo ciekawą zależność między liniami tramwajowymi, a cenami nieruchomości, zobaczcie:

Generalny wynik badań był następujący: ceny najmu mieszkań oraz ceny transakcyjne sprzedaży były wyższe dla domostw leżących w pobliżu linii tramwajowych, metra lub lekkiej kolei miejskiej. Podobną korelację zaobserwowano w stosunku do ceny powierzchni biurowych. Równocześnie nowe przystanki, w szczególności tramwajowe i zlokalizowane w centrach miast, miały znaczny wpływ na wzrost czynszów nieruchomości komercyjnych – sklepów i punktów usługowych. Wynikało to z faktu, iż budowa tramwajów wiązała się ze zwiększeniem liczby pieszych (…). 

Równocześnie z analizami rynku nieruchomości przeprowadzono badania odnośnie do posiadania samochodów przez mieszkańców budynków zlokalizowanych w pobliżu linii tramwajowych i stacji metra lub lekkiej kolei miejskiej. Również tu, w przypadku wszystkich 15 miast, zaobserwowano, że istnieje korelacja – gospodarstwa domowe mające dostęp do atrakcyjnego transportu publicznego mają mniej samochodów niż gospodarstwa w innych częściach miast. 

I jeszcze ciekawe podsumowanie, z którego wynika, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na nieposiadanie samochodu:

Obserwacje zachowań komunikacyjnych i rynku nieruchomości w tych 15 miastach pozwoliły na sformułowanie pewnej zależności –koszty mobilności są wymienne z kosztami zamieszkania. Osoby, które nie mogą zazwyczaj pozwolić sobie na zamieszkanie w pobliżu linii transportu publicznego, zwłaszcza szybkiej komunikacji szynowej, zmuszone są korzystać z samochodów. Paradoksalnie, w świetle tych badań można sformułować zdanie, że części z tych osób nie było stać na luksus nieposiadania samochodu. 

To jest chyba zbieżne z naszymi doświadczeniami – tramwajami jeździ się dużo lepiej i przyjemniej niż np. autobusami. Tylko metro jest lepsze. Nawiasem mówiąc w Krakowie była kiedyś ciekawa dyskusja przy okazji referendum nad budową metra. Naukowcy z Politechniki Krakowskiej pokazywali, ile linii tramwajowych można wybudować w mieście w miejsce jednej linii metra. Ogólny wniosek był taki, że metro ma tu mały sens, a rozbudowa linii tramwajowych jak najbardziej jest wskazana. Zgadzam się z tym, tramwaje są super. Moja żona też je lubi, wczoraj np. powiedziała, że tramwaje są „bardziej ludzkie” i że o tramwaju można by napisać wiersz albo piosenkę, a o autobusie już nie. Coś w tym jest.

Cytaty i wykresy za Biała Księga Mobilności 2015

Zdj. Miastamaniak

Ostatnie wpisy

Archiwa